Zamiennik jedzenia, czy raczej uzupełnienie diety? Huel to papka w proszku, która w założeniu ma zastąpić jedzenie. Według założeń produkt ma być całkowicie zdrowy, powstały z naturalnych składników oraz ma zapewniać wszystkie niezbędne składniki odżywcze w odpowiednich ilościach. Huel ma być też smaczny i dawać poczucie sytości. Postanowiłem przetestować :)

Od dłuższego czasu prowadzę dosyć aktywny tryb życia. Zaczęło się już kilka lat temu od chęci posiadania wspaniałej umięśnionej sylwetki. Za sobą mam już odchudzanie (10 kg w dół) i budowanie masy mięśniowej. Zacząłem interesować się naturalnie wszelkimi suplementami diety - odżywkami białkowymi i pochodnymi. Pewnego dnia natrafiłem na dosyć agresywną kampanię marketingową Huela na Facebooku. Z racji na moje pewne doświadczenie i wiedzę z zakresu odżywiania całkowicie zignorowałem produkt, odnosząc wrażenie że znowu jakiś fastfoodowy syf promują. Po pewnym czasie napotkałem parę opinii z których pośrednio dowiedziałem się, że Huel to w zasadzie niekoniecznie fastfood.

Czym jest Huel?

To wytworzona papka która smakiem przypomina owsiankę. Składniki w wersji o smaku waniliowej to - owies, białko grochowe, nasiona lnu, białko ryżu brązowego, aromat naturalny waniliowy, proszek trójglicerydowy o średniej długości łańcucha (z kokosa), proszek oleju słonecznikowego, mieszanka mikroskładników odżywczych, zagęszczacze: guma ksantanowa i guma guar, aromat, słodzik: sukraloza.

To co rzuca się w oczy z punktu widzenia pesymisty, to guma guar i ksantowa. Może sama jej obecność nie jest nie wiadomo jakim problemem, o ile ilość nie jest za duża. Postanowiłem się tego wiedzieć.

Huel z tych wszystkich składników zaspokaja zapotrzebowanie na wszystkie mikro i makroelementy. Cyferkowo to bardzo zbilansowana i wręcz "prawie idealna" dieta.

Tak natomiast wygląda podział makro:

Jeśli chodzi o moją opinię, to nie jestem przekonany co do jakości białka. Białko roślinne nie ma wszystkich niezbędnych aminokwasów, które można spotkać w białku zwierzęcym. Ja to jednak testuję pod kątem uzupełniania diety, a nie jedynego produktu do odżywiania się.

Trochę o samej marce i zamówieniu...

Kampania na Facebooku odbywa się już w języku polskim. Natomiast jak już widać strona internetowa Huel jest dostępna wyłącznie w języku angielskim... Dodatkowo bardzo łatwo się pomylić, wchodząc na główną stronę Huela (huel.com) zamiast na lokalną (pl.huel.com), bo wyglądają ze względu na brak tłumaczenia prawie tak samo. Z tej globalnej nie da się zamówić do polski, więc jak uzupełnicie koszyk i okaże się, że nie da się wybrać dostawy do polski, to trzeba będzie zrobić to samo na wersji lokalnej...

Sama strona internetowa w mojej opinii jest brzydka i trochę nieintuicyjna.

Dokonałem w końcu zamówienia. Cena moim zdaniem jest zdecydowanie zbyt wysoka. Za sprawą osoby która mnie poleciła dostałem 50 zł zniżki (ja kod też wam dam na końcu wpisu).

To co zamówiłem to Huel Powder 2.3 (papkę do zmieszania z wodą/mlekiem) o smaku "Vanilla" i "Berry" oraz "Flavour boost" czyli coś co miało zmienić smak mojego waniliowego huela. Gratis otrzymałem koszulkę, shaker i "książkę kucharską" - coś co miało mi pomóc przygotowywać z tej papki coś więcej niż tylko pitnej owsianki.

Przesyłka przyszła z Niemiec, już po 2 dniach.

Najpierw gratisy...

Koszulka - przyszła trochę duża. Jest zrobiona z "ciągliwego" materiału, dlatego polecam wziąć rozmiar bardziej dopasowany. Sama koszulka z wyglądu nic specjalnego, ale darowanemu koniu... :D

"Książka kucharska" to pojęcie trochę nad wyrost. To była zaledwie ulotka reklamowa, na końcu której były 3 przepisy i link do bloga, na której jest ich trochę (niewiele) więcej. Blog i cała ulotka również wyłącznie w języku angielskim.

Shaker - taki sobie zwyczajny, ale bardzo prosty w umyciu i sprawdza się. Kratka wkładana do środka jest trochę zbyt słabo dopasowana (w moim przypadku mała) i trzeba uważać, żeby nie wpadła do środka.

Smak Huela

Otrzymałem dwie duże torby Huela z zamówionymi smakami. Postanowiłem przygotować Huela według instrukcji (również w języku angielskim) znajdującej się z tyłu opakowania. Wlałem 400 ml wody i wsypałem 3 miarki. Niestety nie wiem ile to kcal, ani ile to waży. Dosyć niejasno było to określone. Wszędzie na stronie widniały informacje, że porcja dostarcza 500 kcal. Te 3 miarki które trzeba wsypać według receptury z opakowania jak się okazało to 115 g proszku, czyli 460 kcal. Miarka nie ma żadnych oznaczeń.

Przetestowałem oba smaki Huela i są naprawdę dobre! Zarówno smak waniliowy jak i jagodowy bardzo mi posmakował. Przypomina trochę owsiankę, czuć naturalne składniki i nie jest zbyt słodki. W dodatku zjadłem taką porcję pierwszy raz około godziny 11stej, nie jedząc wcześniej śniadania. Przez dobrych parę godzin w ogóle nie czułem głodu. Nie testowałem wariacji z mlekiem, ale za to parę razy wstawiłem huela zmieszanego z wodą na kilka godzin do lodówki i zrobił się z niego pyszny jogurt :D

Dostałem również zakupione "Flavour boosts" czyli wzmacniacze smaku, które można dosypać do waniliowej wersji Huela.

Przetestowałem wszystkie i niewiele przypadło mi do gustu. Posmakował mi jedynie smak tofi i karmelu. Natomiast wszystkie mają  w mojej opinii chemiczny posmak. Okazało się, że zawierają sztuczne słodziki.

Żywienie się Huelem i przemyślenia

W mojej opinii żywienie się wyłącznie Huelem może być trudne. Za sprawą niskiego indeksu glikemicznego i wysokiej zawartości błonnika głodu nie czuć. Natomiast mimo braku odczuwania takiego charakterystycznego głodu, nasz mózg nie daje się oszukać. Coś by tu się zjadło, przekąsiło, podjadło... To motyw który mi się przytrafił, gdy chociaż 2 dni dla testu chciałem się odżywić tylko Huelem.

Tak już bardziej subiektywnie - nie wiem też jak jest z jakością białka i myślę, że mimo podobnego składu chemicznego może nie zaspokajać wystarczająco potrzeb organizmu. W naturze nic nie lubi się marnować, a człowiek raczej nie został wszystkożercą, żeby móc sobie wybierać co będzie jadł.

Wyszedłem z założenia, że najlepsza dieta to taka najbardziej zbilansowana. Dlatego Huel zagościł nie zamiast, ale obok tradycyjnego posiłku. Zwykle w pośpiechu do pracy nie chciało mi się robić śniadań i Huel tą lukę wypełnił :D Myślę, że jest to jeden z najzdrowszych fast-foodów, jaki było mi dane testować.

Tym razem zamówiłem już subskrypcję, co wychodzi zdecydowanie taniej (ale nadal drogo). Przetestuję smak czekoladowy i kawowy.

Jeśli jesteście zainteresowani Huelem, to zostawiam rabat na 50 zł. Podzielcie się swoimi opiniami i przemyśleniami ;)