Zdecydowałem się na przeniesienie mojej treści na blogu z WordPressa do Ghost CMSa. System zarządzania treścią, na który postawiłem ma zdecydowanie lepsze rozwiązania, które sprostają moim wymaganiom.

W czym ten Ghost jest lepszy od WordPressa?

  • Licencja MIT - Ghost posiada bardzo wolnościową licencję, pozwalającą na komercyjne wykorzystywanie kodu. WP jest na GNU GPL :(
  • Świeży, przemyślany od samego początku kod.
  • Lekki i szybki.
  • Edytor postów wykorzystuje markdowna, dzięki czemu kiedyś migracja do nawet swojego autorskiego CMSa będzie bezbolesna. Wordpress wrzucał do postów html... - średniowiecze :D
  • Zestaw standardowych narzędzi do SEO. Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego do WP muszę doinstalowywać płatne wtyczki, żeby ustawić tytuł dla wpisów osobny dla wyszukiwarek i fb, od tego na stronie. W Ghost CMS to wszystko działa "out of box".
  • OG-tagi i Schema (dodatkowe wsparcie dla portali społecznościowych i wyszukiwarek).
  • Domyślny motyw jest przejrzysty i łatwy do spersonalizowania. Skupia uwagę na tekście.
  • AMP działa od razu po instalacji bloga - nie trzeba żadnych zewnętrznych wtyczek jak na WP.
  • Edytor nie psuje treści (popularne problemy, gdzie jedynym rozwiązaniem jest formatowanie treści na samym końcu)
  • Nie trzeba instalować wtyczek, żeby posiadać podstawowe funkcjonalności.

W czym Ghost jest gorszy od WordPressa?

  • Mało wtyczek [?]. W tym momencie mi to zupełnie nie przeszkadza, bo w "duchu" działa wszystko od razu. Większość wtyczek w WP i tak jest kiepskiej jakości, źle zabezpieczonych i z upierdliwymi płatnościami. No ale dla kogoś kto korzysta z jakichś niestandardowych, może to być problem.
  • Brak galerii i optymalizacji grafik.
  • Panel administracyjny nie jest dostępny w języku polskim (podobnie spellcheck).
  • Domyślny motyw jest również dostępny tylko w języku angielskim. Muszę go sam tłumaczyć, a później przy aktualizacjach pewnie jakoś łączyć moje zmiany, ze zmianami twórców :/
  • Konieczność instalacji na serwerze VPS. WordPressa można zainstalować na dowolnym serwerze WWW za parę groszy i nie trzeba do tego znajomości niczego, poza językiem polskim (prosta instrukcja, kopiuj/wklej/kliknij/dodaj) :D Do Ghosta trzeba kupić serwer VPS (koniecznie z Ubuntu), a co za tym idzie skonfigurować SSL (certbot), firewalla, dostęp użytkowników, zablokować dostęp roota i dopiero przejść do instalacji. Z wymagań to w zasadzie tylko nodejs/npm, nginx, mysql/sqlite i wpis do systemd.

Da się zainstalować nie tylko na Ubuntu, ale domyślny skrypt instalacyjny wspiera tylko ten system.

Oba CMSy mają wady i zalety...

U mnie przeważyło na Ghosta. To, co mi najbardziej przeszkadza to brak wsparcia dla języka polskiego w panelu administracyjnym. Panel jest przejrzysty i angielski teoretycznie nie sprawia problemu. Jednak w praktyce przydałoby się sprawdzanie pisowni w języku, w jakim prowadzę bloga. Można sobie z tym poradzić włączając funkcję "spellcheck" w przeglądarce, ale nie działa to już tak jak natywne rozwiązanie ghosta.
W zaletach ghosta wymieniłem, że jest lekki i szybki. Na obronę WordPressa dodam jeszcze, że jego ociężałość można sobie wytłumaczyć i jakoś ignorować. Ghost jest kilkunastokrotnie szybszy, ale dobrze skonfigurowany WP potrafi wyświetlać wyrenderowaną, statyczną stronę HTML, która równie szybko się wczyta. Ghost CMSa oceniam zdecydowanie na plus i polecam każdemu, kto chce blogować w czymś mniej oklepanym (a jednocześnie sprawdzonym) niż WP.

Jak wyglądała migracja?

Proces migracji z WordPressa do Ghosta był nieco uciążliwy i czasochłonny. Pobrałem i zainstalowałem na WP wtyczkę od Ghosta. Wyeksportowałem całą treść do dużego jsona, zamieniłem w nim ścieżki z wp-content/upload na content/images i zaimportowałem do panelu. Już na samym wstępie obrazki nie działały, bo ścieżki do nich były w bazie podane całe (razem z adresem strony). Poprawiłem to w taki sam sposób jak wyżej. Następnie pojawił się problem z galerią. Otóż we wszystkich wpisach, w których użyłem galerii wordpressowej, dostałem kawałek niesprasowanego kodu HTML :( Wszystko to musiałem już ręcznie poprawić, usuwając niepotrzebny kod i dodając zdjęcia jedno po drugim. Oprócz tego do postów dodawał się jakiś dziwny znacznik html, prawdopodobnie z jakiegoś pluginu wordpressa. W sumie całość przenosiłem prawie cały weekend. Problem był raczej po obu stronach. WordPress zapisuje sobie posty w HTML co jest zdecydowanie słabym rozwiązaniem. Natomiast Ghost mógłby posiadać możliwość eksportu galerii. W każdym razie problemu już raczej nigdy nie będzie. Gdziekolwiek bym bloga nie przenosił, to od teraz wszystkie wpisy są w pięknym markdownie, który jest ustandaryzowany i gotowy do "prasowania".

Kto jeszcze korzysta z Ghosta?

Wśród klientów portalu Ghost.org są m.in. DuckDuckgo Blog, Tinder Blog, Digital Ocean Blog, Mozilla Blog, OpenAI Blog oraz Speed Test Blog. Pełną listę można znaleźć tutaj. Trzeba tylko pamiętać, że to jedynie klienci platformy (kupili usługę hostowania i wsparcia). Zapewne jest więcej popularnych blogów korzystający z ghosta, którzy go samodzielnie hostują tak jak ja.