Od czasów świetności paczkomatów, nie wybieram praktycznie nic innego. Jak zamawiam coś cięższego, bądź nie ma możliwości wyboru paczkomatu to dopiero biorę kuriera lub pocztę. Z kurierami czasami były pewne problemy, ale dotyczyły zwykle samych kurierów, a nie firm kurierskich. Poczta Polska pokazuje, jak można źle robić wszystko.

Zamówiłem sobie monocykl elektryczny...

Zdecydowałem się na zakup inmotion V8. Wpis o samym urządzeniu pewnie pojawi się kiedyś (jak już monocykl do mnie dotrze). Zamówienia dokonałem dnia 10.02.2019 roku (niedziela). Dostałem maila od sprzedawcy z potwierdzeniem wysłania około godziny 11stej dnia 12.02.2019 r. (wtorek)

Już na samym początku byłem sceptycznie nastawiony jak okazało się, że wysyłka odbywa się za pośrednictwem poczty polskiej, a dokładniej kuriera Pocztex. Jak powszechnie wiadomo, coś co państwowe, nie może działać dobrze. Zapoznałem się z ofertą dostępną na stronie internetowej poczty polskiej i okazało się, że być może to są tylko moje uprzedzenia. Oferta wyglądała całkiem nieźle. Źródło znajduje się tutaj.

Oszustwa poczty polskiej

Nadawca paczkę wysłał w ofercie Paczka+, z dodatkową opłatą "ekspres". W dodatku zrobił to przed południem, w związku z czym paczkę powinienem (jak "Gwarantuje" poczta) otrzymać w środę dnia 13.02.2019 r. W środę paczki nie otrzymałem. Nie otrzymałem jej również w czwartek i piątek (i w dalsze dni też nie). Wszystko utknęło na tym statusie:

A taki status widzę do dzisiaj 18.02.2019

Już w czwartek się lekko zaniepokoiłem, ale jeden dzień spóźnienia to przecież nic takiego. Zadzwoniłem na infolinię, Pan mi powiedział, że paczka zostanie wysłana następnego dnia. Pomyślałem, że skoro tak i w piątek otrzymam, to nie ma żadnego problemu (na weekendowy wypad który planowałem w sam raz).

W piątek od rana oblegałem infolinię, bo aktualizacji statusu dalej brak. Nikt nie wie co się dzieje z paczką, a informacje nie przechodzą dalej niż przez infolinię. Nie ma możliwości skontaktowania się z sortownią i jedyne co słyszę od Pani na infolinii to "proszę złożyć reklamację". Wyraźnie zaznaczałem, że dla mnie nieistotna jest reklamacja bądź pisanie skarg, ja chcę przesyłkę. Poprosiłem o przedstawienie propozycji, w jaki sposób mogę w piątek odebrać moją paczkę, skoro nikt mi jej nie chce z sortowni przywieźć. Pani dalej jak robot o reklamacji.

Mimo zaniedbań Poczty Polskiej, postanowiłem wyjść z własną propozycją. Zaproponowałem, że sam podjadę pod sortownię w wybranej przez nich godzinie i po prostu odbiorę sobie tą paczkę. Tutaj znowu standardowa gadka, że to obiekt zamknięty i to niemożliwe. Odpowiedziałem, że z racji nieodpowiedniego wykonania usługi musimy znaleźć jakieś rozwiązanie. No to znowu usłyszałem, "proszę złożyć reklamację". Tym razem było to jednak wzbogacone o "Mogę złożyć interwencję". Zostałem zapewniony, że ktoś powinien się do mnie w piątek odezwać odnośnie paczki. Kolejne telefony na infolinię upewniły mnie tylko, że nie mam co na to liczyć. Ponaglenia interwencji i ponaglenia ponagleń interwencji również nic nie dawały.

Kontakt kończy się na infolinii, nie mogę rozmawiać z nikim, kto jest odpowiedzialny za paczki, a panie z infolinii odbijają piłeczkę tekstem, że "one tylko pracują na infolinii".

Mamy już wtorek (19.02.2019 r. - tydzień od dnia wysyłki paczki). Do tej pory nikt nie wie co się z paczką dzieje. Doczytałem sobie we własnym zakresie, że listonosze i pracownicy poczty polskiej w ramach strajku poszli sobie na L4. Nawet nie będę tego komentował. Nadal to nie rozwiązuje mojego problemu i nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego w przypadku tak rażącego zaniedbania, poczta polska nie chce ze mną współpracować i dlaczego brak jest indywidualnego podejścia do klienta w przypadku tak rażących zaniedbań.

Pisanie maili, ponaglenia interwencji, kontakty z infolinią (zarówno poczty polskiej, jak i pocztexu) nic nie daje. Wypisują roboty w postaci ludzi informacje o możliwości złożenia kolejnego ponaglenia i tyle. Za każdym razem ta sama odpowiedź, co do jednego znaku. Niezależnie co bym napisał, o co pytał i co proponował. Nikt się tematem nie zajmuje, z nikim kompetentnym kto by to sprawdził nie mogę się skontaktować, a panie na infolinii nie mogą przekierować nawet do sortowni.

Problemy zdarzają się nawet najlepszym, ale tak krytycznego podejścia do klienta nie widziałem nigdzie.

O moich przygodach z kurierami dużo można by opowiadać. Korzystałem głównie z UPS i DHL. Zostawianie awizo podczas obecności w domu - norma. Nigdzie jednak nie byłem traktowany w taki sposób, jak w przypadku poczty polskiej. Zawsze jakoś dało się porozumieć i wspólnie rozwiązać problem. A tutaj? Armia urzędników, która nigdy nikomu nie idzie na rękę, niezależnie jak bardzo źle wykona usługę. Odpowiedzialność? A cóż to takiego? Państwowe Bagno.

P.S. Oczywiście nie tylko ja mam problem z pocztą polską. Na Facebooku pod postami na oficjalnym profilu można zaobserwować wysyp komentarzy z opisami podobnych sytuacji.